Załóż bloga Zaloguj się




1whiteangel3

Dla Malwiny i Macieja

1whiteangel3 | 02 Lipiec, 2010 20:00

 

Drodzy Kuzynowie, Malwino i Macieju!

Nadchodzi Ważna dla Was Data 3-go Lipca. To już Jutro Wasz Ślub i Wesele. Przed Bogiem i ludźmi powiecie sobie Sakramentalne TAK. Usłyszycie mnóstwo życzeń i dobrych słów, będziecie całowani i przytulani, dostaniecie dużo prezentów.

Ode mnie wcześniej dostaliście życzenia w formie e-maila. Mam również nadzieję, że odebraliście list polecony - a w nim skromny prezent oraz kilka skleconych przeze mnie słów.

Jest mi ogromnie przykro, że nie będzie mnie na Tej Uroczystości. Ale to wspaniałe, że dzięki Waszej stronie internetowej będę mogła podglądnąć te Ważne dla Was chwile. To naprawdę cudowna chwila, gdy przeistoczycie się ze słowa Ja na My. Staniecie się podstawową komórka społeczeństwa - w sensie społecznym, kulturowym, tradycji - staniecie się RODZINĄ.

Nie będę Wam smęcić i słownie przynudzać. W takiej chwili każde słowo jest banałem. Wydaje mi się, że cokolwiek napiszę będzie totalną tandetą. Jednak chciałabym przekazać Wam jedną rzecz.

Rodzina to najważniejsze słowo na świecie. Nie ma i nigdy nie będzie innej instytucji ważniejszej niż rodzina. To tam dojrzewamy, wzrastamy, zaczynamy rozumieć siebie, odkrywamy swoje talenty, snujemy plany i wizje na przyszłość. W rodzinie nie jesteśmy sami - pomimo różnych przeciwnościom losu - w niej możemy być tacy jacy jesteśmy. Tutaj jesteśmy bezpieczni, zatroszczeni, zaopiekowani i kochani.

Zatem życzę Wam z całego mojego serducha, abyście w Waszej Nowo Utworzonej Rodzinie:

- wzrastali w miłości,

- z każdym dniem Waszego życia przybliżali się do siebie,

- realizowali wspólne cele,

- troszczyli i opiekowali się sobą,

- aby Wasz dom był azylem, oazą bezpieczeństwa,

- aby Bóg obficie Wam pobłogosławił w każdej dziedzinie życia.

W internecie znalazłam Dziesięć Przykazań Małżeńskich - publikuję je poniżej. 

Również wyszukałam te piękne piosenki.

http://www.azlyrics.com/lyrics/joshgroban/thereforme.html

   

http://www.elyrics.net/read/c/celine-dion-lyrics/because-you-loved-me-lyrics.html

 

http://www.amuza.pl/can_t_help_falling_in_love-andrea_bocelli.html

PRZYJMIJCIE ODE MNIE TEN DZISIEJSZY WPIS - TE KILKA SŁÓW - JAKO PREZENT.

Pozdrawiam i całuję gorąco.

Agnieszka

Ślub i wesele kuzyna

1whiteangel3 | 27 Czerwiec, 2010 20:20

 Malwina i Maciej

Już w zeszłym miesiącu miałam napisać kilka słów o ślubie kuzyna Maćka. Jeden z powodów był taki, że naprawdę nie miałam czasu - bo na głowie miałam studia, praktyki pedagogiczne, sprawy zawodowe, szkolenia biznesowe oraz doszło szukanie lokum na moje mieszkanie. Ale przyznam się, że ze względu na zaistniałe fakty z ewentualnymi partnerami do tańców (o których pisałam we wcześniejszym wpisie) - sprawa wyjazdu na wesele przedstawiała się mgliście i nie mając o czym pisać - po prostu temat odstawiłam do lamusa. A sama na ślub nie chciałam jechać. Inaczej przedstawia się sprawa, gdy jest się na prywatce lub na dancingu - gdzie partnerów dużo, a inna sytuacja jest na weselu - gdy każdy bawi się ze swoim partnerem.

Znajomi w pracy poradzili mi, abym zrobiła casting przez internet lub zgłosiła zapotrzebowanie do biura matrymonialnego. Śmialiśmy się, że to może grozić dożywociem. Bo przecież - żyjemy w takich czasach, gdy praca i ambicje są na pierwszym planie i na swoje prywatne życie nie ma czasu. Szansa na poznanie kandydata na męża/żonę jest znikoma - zatem większość ludzi korzysta z internetu lub z ww. biur. Ja z tej oferty nie skorzystałam - może jestem głupia i nie na czasie, ale wiem czego i kogo szukam - a tam nikogo takiego nie znajdę.

Przecież miałam jechać na wesele - czytaj weselisko - gdzie zaproszonych zostało 250 osób! A to już coś! Wszystko zostało zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Grupa muzyczna wybrana aż z południa kraju, a kawałki muzyczne zaplanowane co do minutki. Jedzonko - z tego co wiem - zostało wybrane dla odpowiednich grup smakoszy: mają być specjały kuchni greckiej, włoskiej i francuskiej. Wina i drinki też do wyboru i koloru!

Może nie uwierzycie, ale Para Młoda ma nawet swoją stronę internetową! Pamiętam moje pierwsze skojarzenie, gdy na zaproszeniu przeczytałam o tej stronie. Pomyślałam, że to snobstwo. Ale potem puknęłam się w głowę i stwierdziłam, że to ze mną jest coś nie tak, że tak myślę. Przecież to naprawdę super pomysł! Na stronce oprócz zdjęć, systematycznie zaczęły ukazywać się informacje o lokalizacji ślubu i wesela, pragnienia nowożeńców - czyli prezenty i miejsce na ich rezerwację (żeby uniknąć sytuacji otrzymania 5 żelazek, 10 kompletów pościeli itp), telefony do kontaktów w celu umówienia taxówek, a ostatnio doczytałam prośbę do wszystkich zaproszonych gości o stawieniu się po ceremoni zaślubin na schodach kościoła - w celu wspólnego zdjęcia.

Tak więc nic dziwnego, że zależało mi aby na ślub pojechać ze znajomym. Samemu człowiek czuje się w takich sytuacjach źle i nieswojo. Ale najwidoczniej tak musi być, że nie będzie mnie na tym grupowym - rodzinnym zdjęciu. Taki już mój zachlapany - głupi los!!!!!

 

Ps1. Mam nadzieję, że Malwina z Maciejem nie pogniewają się na mnie ze względu na opublikowanie powyższego zdjęcia.

Ps2. Stronki internetowej nie podaję - jest zbyt kameralna, osobista i przeznaczona tylko dla określonej grupy osób. Jeszcze komuś przyszłoby do głowy zarezerwowanie prezentu lub jakiś głupi pomysł.

Ps3. A podłączona muzyczka - to mój stan ducha - na myśl, że nie będzie mnie na rodzinnym zdjęciu. Ciągle jednak wierzę, że kiedyś ... może za 50 lat ... razem ...

Pracowity urlop

1whiteangel3 | 26 Czerwiec, 2010 18:51

 

Od środy zeszłego tygodnia mam urlop. W sumie te dwa tygodnie miałam zarezerwowane na wesele kuzyna. Ale po tym - jak kolejnemu znajomemu coś niespodziewanie się wydarzyło - stwierdziłam, że na żadne wesele nie jadę. Bo co można powiedzieć, gdy pierwszy znajomy dostał szybszy rejs w morze (jest marynarzem), drugi został głównym organizatorem imprezy smoczych łodzi w Niemczech (impreza ma odbyć się w dniu wesela kuzynów), a trzeciemu niespodziewanie umarł tato. Zresztą sakramentalne TAK Malwina z Maciejem mają powiedzieć w kościele, w którym odbyła się Msza pogrzebowa mojego ojca i tego bym chyba nie przeżyła - zbyt duże emocje. Na marginesie - nie mogę zrozumieć faktu, że w Kaliszu jest 21 kościołów, a oni akurat wybrali właśnie ten - dla mnie jest to kolejna zagadka, którą serwuje mi życie. Zresztą data ślubu jest również wymowna: 3 lipca, gdy mój ojciec urodził się 9 lipca.

Czyżby znowu jakieś przypadki? Po zaistniałych faktach (już miesiąc temu), wysłałam Maćkowi życzenia z prezentem oraz z informacją, że jednak nie przyjadę.

Zresztą jest również innym powód, że nie mogę pojechać na ten ślub. Wreszcie znaleźli się klienci na mieszkanie. Przed oddaniem kluczy trzeba opróżnić kąty ze swoich rzeczy, trochę posprzątać mieszkanie. Zatem nic dziwnego, że ten urlop spędziłam pracowicie - mentalnie żegnając się (na zawsze) z moim byłym mężem oraz z naszym mieszkaniem. Ogarniał mnie żal z faktu, że nie było innej drogi wyjścia. Zagościł również smutek, że przez czyjąć głupotę i upór, trzeba na zawsze pożegnać się z tym, co przez kilka lat się troszczyło, pielęgnowało i mozolnie budowało.

Jednak w całym tym fakcie trzyma mnie jakaś nieziemska siła, że wreszcie będę miała swój dom - taki jaki chcę. Mogę się pochwalić, że już kupiłam swoje mieszkanie. Jest takie, jak załączyłam we wpisie "Mój dom". Z jednego pięknego osiedla przeprowadzę się wkrótce do jeszcze piękniejszego. Tam też jest puszcza, wokół mnóstwo zieleni i miejsca na spacery, słychać pianie kogutów i szczekanie psiaków, oraz są ogródki działkowe.

Dzisiaj jestem obolała - dosłownie boli mnie całe ciało. Nawet nie poszłam dzisiaj na wykłady, bo kręgosłup odmówił posłuszeństwa. Niestety to efekt po tygodniowym zmaganiu się z pakowaniem - a było tego ... oj dużo. Sama przeprowadzka trwała aż 4 dni. Meble musiałam przewieźć w różne miejsca, a rzeczy i drobiazgi dla bezpieczeństwa pakowałam w te same torby podróżne.

Cieszę się, że przede mną otwiera się inny czas. Po pracowitych dniach wreszcie będę mogła odsapnąć i odpocząć. Ale nie na długo. Bo już w lipcu szykuję się na grubsze zakupy budowlane, a w sierpniu do mieszkania wchodzi ekipa budowlana. Mam nadzieję, że już we wrześniu zamieszkam w swoim nowym mieszkanku.

A dlaczego w dzisiejszym wpisie umieściłam tą piosenkę z tym teledyskiem? W sumie jest jedna odpowiedź - wraca do mnie życie. Wcześniej czułam się jak spieczona ziemia, na której nic nie rosło, na której brak życia. Obecnie moje samopoczucie jest superaśne - woda użyźniła, spłukała to co brudne, zabrała znoje i trudy. Życie ... zakwita. Czuję to w swojej każdej komórce.  

Nie walka i ambicje tylko kochanie i akceptacja by Danielek.Ela

1whiteangel3 | 20 Czerwiec, 2010 19:19

  

 Nie walka i ambicje tylko kochanie i akceptacja 

Nie jesteś tutaj tylko
po to, aby walczyć,
żyć, być, ot tak sobie.

Również by realizować
nawet najszczytniejsze
ambicje i cele.

Nawet po to, gdy wszystko
po ludzku się układa
i jesteś zadowolony.
Obdzielasz innych tym stanem ducha.

Albo wręcz przeciwnie,
gdy wszystko idzie źle.
Każdy dzień to prawdziwy
trud i walka o przetrwanie.

Jesteś tutaj po to,
aby kochać i być kochanym.
Doświadczać autentycznej
akceptacji swej osoby.
Otwierać się na dobro
i przekraczanie granic.

Szczęście i spełnienie
nie jest tylko dla wybranych.
Jest ono twoim wewnętrznym stanem.
Przepięknym żaglowcem,
który dopływa do właściwego
portu (celu).

by Danielek.Ela   (31.05.2010)

Ps.

Te dwa zdjęcia są mojego autorstwa. Pstryknęłam je na Zlocie Żaglowców

(sierpień 2007, Szczecin, The Tall Ships Races)

Ulecz nasz kraj

1whiteangel3 | 20 Czerwiec, 2010 18:30

Piosenkę "Ulecz nasz kraj" zaśpiewaną przez Mateusza Mate.O Otrembę usłyszałam 13 czerwca. Minął tydzień, a we mnie rodzą się różne emocje - na przemian dobre i złe. Przyszła refleksja, a z nią zrodził się pomysł na słowa. Stwierdziłam, że muszę wypisać ten ból swojej duszy związany z tym, że jestem kobietą i mieszkam w tym biednym kraju, jakim jest Polska. 

Minęły dwa miesiące od katastrofy w Smoleńsku. W telewizji i gazetach już prawie nie mówi się o tej tragedii. Przycichł szum medialny. Nawet śmiercią naturalną padły teorie spiskowe. Szybko zmieniono temat, skoro w Polsce nowa tragedia - jaką jest powódź. 

Jednak politycy w swoich wystąpieniach (nie tylko przedwyborczych) często nawiązują do tej tragedii i powołują się na historię. Jak słucham tej kiełbasy wyborczej - dosłownie - mnie trzęsie z nerwów. Nie wytrzymuję i wyłączam radio lub telewizję, gdy politycy snują wizję o silnej Polsce. Śmieszą mnie te wypowiedzi - obiecanki, skoro nie mówi się o prawdziwych problemach i nie wskazuje drogi ku ich rozwiązaniu.

Problemów w Polsce jest naprawdę dużo. Same się na pewno nie rozwiążą. A jedna piosenka również nie otworzy oczu i nie stanie się przyczyną do zmian. Z tym się zgodzę, że trzeba śpiewać o tym co w naszej Polsce jest, z czym się borykami i trudzimy. Ale aby naprawdę żyło się nam tutaj jak na swojej ziemi, moim zdaniem trzeba utworzyć jakiś narodowy program do odnowienia i uzdrowienia rodzin. Bo przecież wszystko zaczyna się i kończy na rodzinie. A skoro żyjemy w kraju, gdzie statystyki mówią, że prawie 80% związków się rozpada - to trzeba zastanowić się - gdzie jest problem. Ja - po 20 latach interesowania się psychologią, po zanalizowaniu problemów - po części dotarłam do pewnych POLSKICH NORM, TABU I PROBLEMÓW. Oto moje spostrzeżenia: 

Po pierwsze:

Inteligentni, mądrzy i wykształceni ludzie nadal wyjeżdzają z tego kraju - bo tu brak poszanowania dla wartości intelektualnych, tylko nadal ceni się pracę robotnika (bez obrazy dla tej pracy i ludzi - tylko sam fakt, że zawód nauczyciela i lekarza - gdzie uczyć trzeba się cały czas i gdzie odpowiedzialność jest największa - jest nie doceniana).     

 A problem przedstawił kabaret - w krótkiej scence w urzędzie pracy. Żona poszła do pośredniaka po pracę dla męża. Urzędnik przedstawił pracę dla spawacza za 3.500zł netto. Żona odrzuciła ofertę komentując, że mąż większość kasy by przepił lub by ją zostawił. Urzędnik przedstawił pracę dla bibliotekarza za 900zł. Żona się ucieszyła. Ok - powiedziała - taka może być. A na to urzędnik - tutaj potrzebne są studia z filologii polskiej, studia uzupełniające dla bibliotekarzy oraz znajomość dwóch języków obcych. Żona odpowiedziała - tutaj za wysokie progi.   

Po drugie: 

Brakuje solidnych pracodawców;  pracy, gdzie można realizować siebie i swoje zdolności, a nie kierat i harówka.

Po trzecie:

Większość małżeństw się rozwodzi. Po kilku latach ludzie stwierdzają, że ich cele i oczekiwania są tak inne, że lepiej ułożyć sobie życie od nowa.

Po czwarte:

Z tym związany jest problem, że brak jest autorytetów. Ale nade wszystko brak rodzin - z tradycjami, z wysokimi morale, z wzorcami. Bo w rodzinie człowiek kształtuje się swój charakter, osobowość i w niej odkrywa swoje talenty.

A skoro brak podstawowego ogniwa - to jak można potem iść w świat?! Żadnych szans na poukładanie sobie życia.

Po piąte:

Kupno mieszkania dla większości Polaków to rarytas nie do osiągnięcia.

Po szóste:

Brak poszanowania i zrozumienia kobiet (nie jestem feministką, ale piszę to na podstawie swoich doświadczeń).

Nadal o wiele mniej zarabiamy. Nadal mamy o wiele więcej na głowach niż faceci. Nadal musimy być o wiele mądrzejsze, sprytniejsze, samodzielniejsze i silniejsze.

To kilka z moich spostrzeżeń. Problemów jest o wiele więcej - ale te sześć, które powyżej przedstawiłam są dla mnie najistotniejsze. Mam nadzieję, że przyszły Prezydent Polski (na którego dzisiaj oddaliśmy swój głos) wie z czym boryka się ten biedny i doświadczony przez los kraj oraz ludzie na nim zamieszkujący ... 

Życzenia imieninowe

1whiteangel3 | 18 Czerwiec, 2010 10:52

 Dzisiaj imieniny Elżbiet i Marków. Gdy byłam dzieckiem i nastolatką ten dzień kojarzył mi się z zapowiedzią wakacji i spotkaniem z rodziną. A potem wspólne IMIENINY rodzeństwa mojego ojca - Elżbiety i Marka. Wtedy działo się ... - bo dopiero po moim przyjeździe do dziadków odbywała się rodzinna impreza.

Ale właśnie dzisiaj przyszło to wspomnienie, a z nim te kilka zdań.

Ten slajd i muzyka - mówią za siebie - o ludzkich potrzebach, pragnienianiach, tęsknotach i największej człowieczej potędze. Może niektórzy z Was nie mają rodziców, nie mają rodzin, nie mają swoich domów - ale pamiętajcie że pomimo zranień, niezrealizowanych planów na życie - siła miłości tkwi w każdym z nas - z Was. Droga jest zawsze ta sama przez przebaczenie, a potem ... człowiek otwiera się na nieograniczoną potęgę MIŁOŚCI.

Dla Mojej Przyjaciółki Eli oraz cioci Elżbiety - aby Miłość z każdym dniem dawała coraz większego powera.

Dzisiejszym solenizantom - odwiedzających mojego bloga - życzę optymizmu, radości i Tej Miłości.

Pozostałym czytelnikom - życzę MIŁEGO DNIA. I pamiętajcie, że TEN DZISIEJSZY DZIEŃ JEST NAJPIĘKNIEJSZY - przecież nie powtórzy się innym razem.

 

Trzydniowa naWałnica czyli Dni Morza 2010

1whiteangel3 | 14 Czerwiec, 2010 20:03

Dni Morza Sail_Szczecin 2010 (przeczytaj tutaj

Galeria ze zdjęciami ze strony szczecin.eu (kliknij tutaj)

Chopin królował podczas Dni Morza (www.zagle.com.pl - kliknij tutaj)

Zdjęcia z Głosu Szczecińskiego (kliknij tutaj)

Przeszłość, Teraz, Przyszłość (PTP)

1whiteangel3 | 10 Czerwiec, 2010 16:09

The tree of life   by Isilmetriel.deviantart.com

 

Przeszłość – Teraz – Przyszłość (PTP)

czyli SŁÓW kilka

o Przeszłości/Teraźniejszości/Przyszłości

czyli o ŻYCIU

Nie wracam do przeszłości
- Ona jest zamknięta

Nie planuję swej przyszłości
- Jest głęboka i zbyt daleka

Tu i teraz jest najważniejsze
- odkrywam w nim życie


Kiedyś czekałam
- na coś i na kogoś

Teraz poznałam smak raju i piekła
- Doszłam do swej prawdy

Dlatego marzę, aby w przyszłości
Osiągnąć tzw. święty spokój


Doświadczyłam – Poznałam – Zasmakowałam

I zrozumiałam ważną rzecz,
Że PTP jest życiem,
A życie to ogromna tajemnica

by 1whiteangel3  (09.06.2010)

Vertigo_by_Isilmetriel

Dawne polskie imiona czyli cd. odkrywania korzeni

1whiteangel3 | 05 Czerwiec, 2010 18:18

Ten tydzień był naprawdę ekscytujący. A to przede wszystkim z tej przyczyny, że coraz bardziej przybliżam się do swoich korzeni. Jeden fakt łączę z następnym, dane segreguję, a do analizy pozostawiam tylko te najistotniejsze. Potem w konkretne miejsce wysyłam pismo, e-mali lub dzwonię. Następnie dostaję informacje zwrotne - o dużym lub mniejszym znaczeniu.

Właśnie 1 czerwca - w dzień dziecka - dostałam dużo takich informacji - do tak zwanej dalszej obróbki. Mogę napisać, że dwie z nich są na tyle istotne, że są przełomem w moich poszukiwaniach. Powiem, że od kilku miesięcy stałam w miejscu i w pewnym sensie dałam sobie za wygraną. Już pogodziłam się, że nie znajdę żadnych śladów po prababce od strony dziadka (ze strony mamy). A tu nagle zrodził się w głowie mały-banalny pomysł, aby po prostu zadzwonić do Archiwum pewnego Cmentarza w Łodzi (tam gdzie pochowana jest prababka). I z banalnej inicjatywy zrodziła się telefoniczna niesamowita rozmowa, z której wyłonił się kolejny trop do dalszych poszukiwań. Ale o tym za chwilkę. Tymczasem mały przerywnik.

We wrześniu ub. roku od pewnego warszawskiego archiwum otrzymałam metrykę urodzenia dziadka (ojca mojej mamy). Na jej podstawie połączyłam nasze korzenie z rodziną z Moskwy (nasi pra-pra-dziadowie to bracia, zatem nasz wspólny przodek to 3xpra-dziadek). Na marginiesie - super emocje, gdy po 26 latach poszukiwań odnajduje się krewnych! 

Ale nadal nie miałam żadnych informacji na temat pochodzenia mojej prababki (w metryce nie było jej nazwiska panieńskiego). Przecież szukam potwierdzenia na jej polskie szlacheckie pochodzenie, przecież szukam potwierdzenia legendy rodzinnej przekazywanej ustnie od kilku pokoleń. Po otrzymaniu metryki urodzenia dziadka - po prostu się podłamałam. Znając język rosyjski stwierdziłam, że jednak legenda rodzinna musiała ulec przeróbce, dodaniu i przekłamaniu, skoro imiona prababki były czysto rosyjskie. Bo co pomyślicie o imionach Zinaida Wasiljewna. Jeszcze pierwsze imię to zrozumię - było spotykane na Kresach, ale patroniku świadczyłoby że miała ojca o imieniu Wasyl. A to imię to na pewno po Rosjaninie. Od września żyłam w takim przeświadczeniu, że to "normalny obciach i załamka", że legenda rodzinna jest bzdurą, że lepiej nie było grzebać w przeszłości.

I tutaj powracam do łódzkiego tropu, skąd od archiwisty dowiaduję się, że moja prababka miała rodziców o imionach Tekla i Bazyli. W pierwszej chwili wstrząs - jednak polskie pochodzenie! A potem pytanie o patroniku. "Zabór zaborem (Warszawa, gdzie urodził się w 1902 roku dziadek była pod zaborem rosyjskim), ale patroniku Wasiljewna jawnie świadczyło o tym że jej ojciec to Wasyl" - powiedziałam do przemiłego pana po drugiej stronie telefonu.  

Nie dokończyłam swojego dalszego wywodu. Od tego momentu zaczął się półgodzinny wykład na temat imion, tradycji prawosławnej, tłumaczeń z języka polskiego na rosyjski. W dalszej części monologu dowiedziałam się, że ten skromny archiwista zna łacinę, grekę, język rosyjski, starosłowiański i na dodatek studiował teologię. Po następnej chwilce usłyszałam historię nadawania imion i kilka przykładów na temat staropolskich imion. Po tym wywodzie pomyślałam - "Boże - ten facet to istna skarbnica wiedzy! Gdzież on się uchował?! Zapewne z taką wiedzą zarabia marne grosze!"

Nie przekażę Wam tej wiedzy, którą otrzymałam od tego genialnego archiwisty. Nie mam tak chłonnego mózgu do słuchowego zapamiętywania wiedzy - niestety jestem wzrokowcem - zapamiętałam dosłowne szczątki. Jednak kilka rzeczy od razu wchłonęłam - m.in. zasadę przekazywania imion w polskich szlacheckich rodzinach, oraz tłumaczeń niektórych polskich imion na język rosyjski. Na tej podstawie pan archista wyciągnął ponad 10 wniosków, świadczących o polskim patroniku mojej prababki. Aż mnie - dosłownie - wryło!

Nadal nie mam żadnego udokumentowania poświadczającego z jakiego rodu wywodzi się  moja prababka. Jednak imiona jej rodziców są wymowne i bronią się same. Sprawdzałam drzewo genealogiczne rodziny z której pawdopodobnie pochodzi matka prababki. Tam imię Tekla występuje dwa razy. Jednak ... może ... jestem bliżej - o kolejny krok - prawdy dotyczącej korzeni rodzinnych.

Nasuwa się prosty wniosek: w poszukiwaniach swoich korzeni, napotykając się na pewne problemy  - nie można się poddawać i zrażać. Bo czasem oczywiste rzeczy mają swoje inne wytłumaczenie. Na to wpływa nie tylko etymologia słów i znaczenie imion, ale tłumaczenie z różnych języków. Również przy nadawaniu imion duże znaczenie ma tradycja rodziny - zatem trzeba zwrócić uwagę na wyznanie wiary.

Trzymam kciuki za poszukujących swoich korzeni. Poniżej etymologia imion moich przodków: prababki oraz jej rodziców. 

Zenaida - Zenajda, Zinaida, Zinajda - zdrobniale Zika, Zina, Zinka. Imię żeńskie pochodzenia greckiego, oznaczające pierwotnie osobę poświęconą Zeusowi. Istnieją dwie święte katolickie o tym imieniu. Imię popularne na wschodnich krańcach Polski. Imieniny obchodzi - 5 czerwca (czyli dzisiaj) oraz 11 października.

Bazyli - Imię męskie pochodzenia późnogreckiego. Pochodzi ono od przymiotnika "królewski, cesarski" (basíleios, od II wieku wymawiane basílios), od rzeczownika basileus – "król, wódz, cesarz". Jego formą oboczną jest Bazyliusz, a żeńskim odpowiednikiem – Bazyla.

W średniowieczu na terenach polskich imię to pojawiało się zarówno w przejętej przez łacinę formie Bazyli (po raz pierwszy odnotowane w 1216 roku), jak i – przeważnie na obszarze wschodniosłowiańskim językowym – Wasyl i Wasyli(j) (pierwsze wystąpienie z 1228 roku). Odnotowane średniowieczne (wsł.) zdrobnienia to: Wasylczę, Wasylec, Wasylek, Wasylęta, Wasylko, Wasylo, Wasiec // Waszec, Was(i)ota, Was(i)uta, Waś // Wasz, Waśko // Waszko, Wac, Wacek, Wack, Wacko, Wacuta, Wacyk, Wach, Wachno, Achniej. 

Więcej znajdziesz w Wikipedii - klikając tutaj, lub na oiw - klikając tutaj.

Tekla - Imię żeńskie pochodzenia greckiego. Wywodzi się od słowa oznaczającego "chwalić Boga" (gr. theo - Bóg i kleos - sława).

Więcej znajdziesz w Wikipedii - klikając tutaj, lub na oiw - klikając tutaj.

 

  

 

Hello Kitty

1whiteangel3 | 05 Czerwiec, 2010 15:15

Tym wpisem na blogu kończę dziecięcy motyw.

Ponieważ spodobały mi się różne rzeczy z serii HELLO KITTY - ubranka, zabawki i inne dodatki - postanowiłam przybliżyć postać milusińskiej Kitty i jej rodzinki. Opis zaczerpnęłam z Wikipedii, a te przesłodkie obrazki ściągnęłam z Photobucket.

Hello Kitty (jap. Ďíü­ĆŁ HarM Kiti) to postać wymyślona przez japońską firmę Sanrio w 1974. Jest bohaterką filmów animowanych, gier komputerowych, ozdobą wielu gadżetów. Jej wizerunek pojawił się po raz pierwszy na małej, plastikowej portmonetce. Jej miejsce urodzenia to Londyn. Jest niesamowicie popularna w Japonii i Korei, gdzie powstało nawet auto z jej wizerunkiem.

Przyjaciele i rodzina Hello Kitty

  • Hello Kitty – mała i ważąca tyle co trzy zielone, błyszczące jabłka kotka o białym kolorze i nosząca kokardkę na lewym uchu. Uwielbia las, zabawy w parku z przyjaciółmi.
  • Mimi – siostra bliźniaczka Hello Kitty. Różni się tym, że nosi kokardkę na prawym uchu i jest mniej popularna od swojej siostry.
  • Mama – jest bardzo miła, świetnie gotuje, a jej specjalność to szarlotka.
  • Tata – często zamyślony z głową w chmurach, ma duże poczucie humoru i pali fajkę.

 

         

Oficjalna strona Hello Kitty http://www.sanrio.com/

            

Kucyk, Kotek, Lisek by Danielek.Ela

1whiteangel3 | 05 Czerwiec, 2010 14:50

KUCYK 

Mały kucyk, którego dzieci kochały,
miał śliczną grzywę, sierść wypielęgnowaną.
Cały był piękny, sylwetka wspaniała.

Oczy spod bujnej grzywy światu się przyglądały.
Razu pewnego wybrał się na wycieczkę i zatrzymał
się na kartach bajeczki: „Jaś i Małgosia”.
Koniecznie chciał wiedzieć co u nich słychać.

Następnie zapragnął bardzo przez las
się udać i spotkać się tam
z „Czerwonym
Kapturkiem”.
Pójść z nim do babci i ustrzec przed groźnym
wilkiem.

Jeszcze miał siłę na odwiedziny i do innej
bajki pocwałował.
Do lalki Barbie, aby spotkać się z jej przecudnym
konikiem Pegazem, a swoim przyjacielem.

Na zakończenie już bardzo znużony odwiedził
Kubusia Puchatka i jego ferajnę.
Ucieszył się, wierzgnął kopytkiem,
słodko zasnął pod drzewkiem do miękkiej
poduszki z trawnika przytulony.

by Danielek.Ela  (20.03-03.06.2010)

 

KOTEK 

Żył sobie kotek w wielkim mieście.
Takich egzemplarzy jest tysiące.
Ale było w nim coś takiego.
Mówiąc krótko niebanalnego.
Patrzył jakoś tak niepowtarzalnie.
Miałczał miau – oryginalnie.
Lubił bardzo ocierać się o ręce mamy.
Kiedy mu do miseczki jeść nakładały.
Tatę chętnie o nogawki spodni zaczepiał.
Każdego gościa musiał koniecznie przywitać.
Czasem pazurkiem zadrapać.
Wskakiwał zawsze małej Ali na kolana.
Zwinięty w kłębuszek mrucząc: mru, mru.
Przyczyniał się do wieczornego, słodkiego zasypiania.

by Danielek.Ela   (19.03.2010)

 

LISEK

W pewnej farmie,w spokojnej okolicy,
jaskółki wybrały miejsce i gniazdko uwiły.
Któregoś dnia małe jajeczko wypadło
na ziemię.

Z pobliskiego lasu przybiegł rudy lisek.
Zobaczył to co się stało.
Był bardzo głodny ,szybko chciał
je zabrać ze sobą i jeszcze coś wiecej.

Nagle pojawił się gospodarz
i wszedł do kurnika.
Lisek nosek przymarszczył, kury narobiły
ambarasu.

Wziął nogi za pas , w te pędy wrócił
do lasu.
Pomyślał po drodze,upoluję coś w lesie.
A tymczasem musiał dać za wygraną.

by Danielek.Ela   (29.03.2010)

 

Ps. Wierszyki - bajeczki dla dzieci małych i dużych.

Zdjęcia dzieci by "marjoleinart"

1whiteangel3 | 02 Czerwiec, 2010 22:22

I jeszcze motyw z dzieciaczkami. Tym razem na deviantart.com urzekły mnie zdjęcia marjoleinart. Kilka z nich prezentuję w tym wpisie.

Przyglądałam się technice - niby banalnie proste. Wystarczy zdjęcie dziecka (w przebraniu bajkowego bohatera) umieścić na odpowiednim / tematycznym obrazku, zrobić białą ramkę w stylu starego zdjęcia, dodać oprawę albumu, wykonać napis - i gotowe.

Specjalnie napisałam, że jest to niby proste. Kiedyś bawiłam się w takie rzeczy. I wiem ile to wymaga trudu. Bo oprócz narzędzia pracy jakim jest oprogramowanie (gdzie wykonuje się obróbkę zdjęć, wybiera czcionki, dodaje się różne aplikacje/szczegóły itp.), trzeba mieć tzw. artystyczne oko - żeby połączyć kolor, odpowiedni styl, ale nade wszystko nadać temu dziełu odpowiedni charakter. Zamieszczone tutaj zdjęcia te wszystkie cechy posiadają. Zatem dla mnie są artystycznymi / foto dziełami.

Nie ma co! Skombinuję Corela i PhotoShopa lub inny program i zacznę też bawić się w takie cacka. Oj wiem, że będzie trudno! Ale przecież od czegoś trzeba zacząć. A ponieważ te chwile, na których jesteśmy tutuj na ziemi są tak ulotne, zatem trzeba je udokumentować w jak najpiękniejszej oprawie.

Zatem czuję, że będę miała nową pasję.

A Wy podziwiajcie te zdjątka. Jak spodobały się - to zapraszam na ucztę wizualną na stronkę www.marjoleinart.com lub marjoleinart.deviantart.com . 

 

 

Come to me by Celine Dion

1whiteangel3 | 02 Czerwiec, 2010 20:13

Come to Me   by Celine Dion

Wczoraj był Dzień Dziecka. Chciałam z tej okazji zamieścić jakąś fajną muzyczkę lub zdjęcia. Nie zrobiłam tego z prostego powodu - nie znalazłam nic sensownego (w moim mniemaniu). Dopiero przed chwilką - przez zupełny przypadek natknęłam się na tą piosenkę. Bo jak inaczej to nazwać, skoro zostawiłam komputer włączony na YouTube, wyszłam z moim psiakiem na wieczorny obchodzik/spacerek, a wróciwszy - komputer puścił tą piosenkę. 

Powiem, że nie słyszałam tej piosenki wcześniej. Dodam, że wzruszyłam się do łez. Od razu pomyślałam, że taką piosenkę mogła zaśpiewać tylko szczęśliwa osoba / kobieta / matka. Nigdy dotąd nie usłyszałam piękniejszego / tak delikatnego w słowach i wykonaniu / przesłania dla dziecka.

Przeczytajcie słowa, przypatrzcie się obrazkom i wschuchajcie się w muzykę - genialne wykonanie Celine Dion. Osądzcie sami, czy się mylę?

Tekst przeczytacie na linku załączonym poniżej http://www.azlyrics.com/lyrics/celinedion/cometome.html

A może znacie jakiś inny - piękny hymn dla dziecka? Jeśli tak - to czekam na wierszowane / muzyczne propozycje.

Pinokio - mój wiersz

1whiteangel3 | 01 Czerwiec, 2010 06:30

PINOKIO

 

Chłopcze

Wystrugano Cię z kawałka drewna,

Stałeś się pajacem,

Maskotką w rękach innych. 

Musiałeś przejść wiele dróg,

Aby nauczyć się odrzucać zło

A przyciągać dobro. 

 

Chłopcze

Wiem, że aby żyć trzeba czuć

Ale nade wszystko kochać,

A Ty jeszcze tego nie potrafisz. 

Żeby stać się człowiekiem,

Przestań myśleć o sobie,

Nie bądź egoistą. 

 

Chłopcze

Nadal jesteś z drewna,

Ale wiedz, że przez to co robisz

Zmieniasz się na lepsze. 

Empatia przemienia Twe serce.

Dlatego w Twoim życiu

zachodzą szczęśliwe i pozytywne zmiany.

Mój wniosek jest krótki:

Otwarcie na innych przeistacza jakość istnienia.

Metamorfozę przechodzi się dzięki współczuciu i miłości.

A egzemplarz Pinokia pokazuje, 

że nawet drewniany pajacyk może przemienić się 

w niesamowitego chłopca-człowieka.

1whiteangel3___Agnieszka   (05-31.05.2010)

1. Lane Smith (2003)   2. Mauro Evangelista (2006)   3. Gus Grimly(2009)  4. Sara Fanelli (book with slipcase 2003)   5. J.J. Menet (France 1945)   6. Lois Lenski (1940)   7. Tony Sarg (1940)   8. Sergio Rizzato (1963)   9. Jim Dine (2006)   10. Art Seiden (1954)   11. Benito Jacovitti (Italy 2001)   12. Winshluss (2009)   13. Matthias Griebler (German 2007)   14. Lorenzo Mattotti (Italy 1991)   15. TK (Japan 1997)

Pinokio

1whiteangel3 | 01 Czerwiec, 2010 06:00

 
Z okazji Dnia Dziecka utkał się wiersz pt. "W fantastycznym świecie dziecka". Inspiracją był obrazek ze strony internetowej dezzan.deviantart.com. 
Na ilustracji widocznych jest kilka motywów bajkowych. Jeden z nich - postać PINOKIA - postanowiłam przybliżyć moim milusińskim.
Na YouTube znalazłam przesympatyczną bajeczkę. Wystarczy kliknąć poniżej, aby wraz ze świerszczem wkroczyć do krainy pajacyka o imieniu PINOKIO (10 odcinków).
ZAPRASZAM!

Kim jestem?

1whiteangel3

Piszę z potrzeby swej duszy.
Piszę dla siebie i ludzi.
Piszę - dlatego jestem.
I staję się bardziej sobą - kobietą - człowiekiem.
by 1whiteangel3

Na pewno NIE JESTEM ideałem, doskonałością, jasnością - jednym słowem ANIOŁEM. Ale kiedyś chciałabym się z Nim spotkać. Dlatego piszę - Z POTRZEBY SIEBIE.

A dlaczego wybrałam właśnie taką nazwę 1WHITEANGEL3, proszę przeczytaj wiersz, który znajdziesz w załączonym linku
http://1whiteangel3.blogan.pl/wiersze
/2009/05/29/dlaczego-1whiteangel3 .
Wtedy zrozumiesz miejsce, w którym gościsz.

Drogi czytelniku!
Gdy jakieś słowo, wiersz, muzyka, obraz, zdjęcie lub taniec w szczególny sposób Cię poruszyło - możesz do mnie napisać.
Mój E-MAIL to:
1WHITEANGEL3[at]GMAIL.COM .
Na mądry komentarz lub e-mail zawsze z radością odpiszę. Zaopiekuję się Twoim bagażem - najlepiej jak będę umiała.
Pozdrawiam ciepło każdego czytelnika,
Agnieszka

PRAWA AUTORSKIE
Informuję, że wszystkie wiersze zamieszczane na blogu 1whiteangel3 w katalogach: MOJE WIERSZE oraz ANIOŁY DLA DUSZY są moją prywatną własnością i chronione są prawem autorskim. Prawem tym również objęty jest katalog TWÓRCZOŚĆ PRZYJACIÓŁ. Podstawa prawna: tekst jednolity Dz.U. 2006 nr 90, poz. 631.

Jeśli jakikolwiek wiersz się Wam spodoba, możecie go wykorzystać dla swoich osobistych celów. Ale zawsze pod wierszem proszę o podanie mojego pseudonimu 1whiteangel3 lub podając miejsce źródłowe blogu 1whiteangel3.blogan.pl

kalendarz

szukaj


ostatnio...

archiwum

Kategorie

Syndicate

    RSS 0.90 RSS 1.0 RSS 2.0 Atom 0.3

Tagi

bardzo było będzie com czas dlaczego dlatego dzień dzisiaj gdy gdzie http jednak jej jestem jeszcze kilka kliknij które lat link moim moje mojego może mój ndash potem przecież przez siebie sobie swoje słowa tego tej teraz trzeba tutaj tych tylko wiem więcej wszystko www właśnie zatem żeby życia życie

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
BlogiPlotki